Mimo, że seks kojarzy się głównie z przyjemnością to są też osoby, które doświadczyły tragedii związanych z tym aspektem.
Jak się okazuje, duży procent samobójców w Stanach Zjednoczonych to osoby, które nie tyle mają dość życia na tym świecie, ale chcą je jak najbardziej sobie uprzyjemnić. Konkretnie chodzi tu o zjawisko asfiksji autoerotycznej. Praktyka ta polega na ograniczeniu dopływu tlenu do mózgu, w celu uzyskania stanu podobnego do tego, jaki wytwarza się po zażyciu narkotyków. Jeżeli zablokuje się żyłę i tętnicę szyjną w mózgu zaczyna wydzielać się dwutlenek węgla. Powstaje wtedy przyjemne uczucie, które połączone z procesem masturbacji może dać najlepszy orgazm w życiu (i możliwe, że ostatni).
Zwolennicy asfiksji są uzależnieni od tej formy praktyk. Pomimo tego, że zdają sobie sprawę z zagrożeń wynikających z ich zabaw, uprawiają je dalej, starając się jednocześnie jak najbardziej minimalizować ryzyko. Niektórzy używają lin, przewieszając je przez jakiś obiekt umieszczony wyżej, a następnie wolny koniec wiążą w taki sposób, by można było go rozwiązać pojedynczym szarpnięciem. Inni znowu przygotowują sobie jakieś ostre przedmioty tak, aby w ostatniej chwili móc sobie przebić worek lub pończochę, którą mają na twarzy. Znane są też przypadki współpracy w dwie osoby. Tak, aby jedna mogła ochronić drugą przed śmiercią.
Niestetynie istnieje żaden idealny system bezpieczeństwa. Wystarczy 15 czy 20 sekund, żeby dana osoba umarła lub przynajmniej uszkodziła sobie mózg. FBI szacuje, żew Stanach rocznie ginie w ten sposób nawet tysiąc osób! Wśród znanych ofiar asfiksji są między innymi aktorzy Albert Dekker i David Carradine, wokalista grupy INXS Michael Hutchence czy muzyk Kelvin Gilbert.
Nie masz jeszcze swojego konta Zarejestruj się!










